poniedziałek, 28 kwietnia 2014

I love girls girls girls...

...girls, I do adore - nucił Jigga na cześć kobiet na The Blueprint. Pozwólcie, że i ja złożę swój mały hołd na cześć kobiet. Przeszukując przeróżne serwisy czy też blogi, znajduję sporo świetnych i magnetyzujących głosów, które sprawiają, że mam ochotę zacząć nucić wspomniany na początku posta hit. Oczywistym faktem jest, że rosnąca liczba obdarzonych ciekawym głosem kobiet może, a wręcz powinna się podobać.

Tak się składa, że odpowiedni nastrój dzisiejszego wieczoru zawdzięczam dwóm paniom. O jednej z nich miałem okazję pisać już kilka miesięcy wstecz. Naomi Pilgrim, bo o niej tu mowa, udostępniła właśnie odsłuch nowego kawałka zatytułowanego House Of Dreams. Jeśli mieliście okazję skosztować No Gun, myślę, że nowy utwór Naomi zapewni Wam porcję równie miłych doznań.


Druga wokalistka nie miała jeszcze okazji gościć ze swoją twórczością na łamach MSP. W związku z tym, że kilka dni temu w serwisie soundcloud pojawił się remix kawałka Art Of Persuasion, pomyślałem, że jest to dobry moment by przedstawić Wam jego autorkę - Alinę Baraz. Wokalistka z Cleveland małymi krokami zdobywa serca kolejnych słuchaczy. Muszę przyznać, że dość szybko udało się jej zdobyć również moje. Polecam szczególnie jej nieco bardziej SouLOVE produkcje.

środa, 23 kwietnia 2014

Freedom is not defined by safety

The Grifters nie jest projektem muzycznym, nie jest nawet projektem okołomuzycznym. Co więc kryje się za tą enigmatyczną nazwą? Z tego co udało mi się zorientować jest to grupa ludzi tworząca brand odzieżowy skierowany do osób ceniących sobie wolność i niezależność. Kolekcja SPRING / SUMMER 2014 zawiera wiele symboli odwołujących się do bardzo bliskiej memu sercu sztuki ulic i kolejowych jardów - graffiti. Istotnym elementem jest to, że marka ta tworzona jest przez ludzi będący częścią tego środowiska. Jak sami piszą: The ski mask and the bolt cutters take a big part of the adventures and are symbolic for the lifestyle that The Grifters™ represents. That’s why we have used them both as a base of our new line.
Jest jednak również wątek muzyczny związany z powyższym projektem. Doskonały paryski DJ i producent Pone w ramach promocji projektu przygotował numer, który świetnie oddaje tzw. brand essence i wskazuje na inspiracje The Grifters. Producent stworzył bardzo klimatyczny electro house'owy kawałek, który idealnie współgra z obrazem. Motto kawałka brzmi: Erratic Impulses. Oryginalne video to zasługa Cockney'a, paryskiego artysty zajmującego się tatuażem oraz graffiti. Polecam odwiedzenie www projektu, gdzie znajdziecie aktualny lookbook, link do sklepu, a także nieco informacji na temat samego projektu oraz towarzyszącej mu ideologii.



FREEDOM IS NOT DEFINED BY SAFETY

FREEDOM IS NOT DEFINED BY SAFETY - THE GRIFTERS™ from The Grifters on Vimeo.

sobota, 19 kwietnia 2014

Relax your body & mind

Drodzy,
Nie przepadam za tą konwencją pełną jajek, kurczaków czy królików. Życzę Wam za to doskonałej pogody i dużo odpoczynku w te Święta. Najlepiej z jakąś odprężającą muzyką w tle.


U mnie w głośnikach:



grafika: (moja ulubiona) Malika Favre

wtorek, 15 kwietnia 2014

Bity jak magnes

Mój dzisiejszy gość został nazwany przez jeden z muzycznych serwisów hip-hopowym Sigur Rós. Porównanie to wydaje się być całkiem trafne biorąc pod uwagę mnogość subtelnych akustycznych dźwięków pojawiających się w jego produkcjach. Swoją twórczość promuje jako A Sol Mechanic. Mam silne przeczucie, że warto zapamiętać tę ksywkę. Tylko czekać jak gość wypłynie na szersze wody. Póki co jest jednym z genialnych beatmakerów udostępniających swoją muzykę za friko na serwisie Soundcloud. Cieszy fakt, że w przypadku muzyki co raz częściej można znaleźć prawdziwą jakość za niewielkie pieniądze. A Sol Mechanic to synonim doskonałego brzmienia, wyśmienitej selekcji sampli oraz wyważonej elektroniki. W sierpniu zeszłego roku, wydał LP zatytułowane Emotion Terrace, na którym prócz klasycznego boom bapowego brzmienia usłyszeć można również bardziej syntetyczne eksperymenty artysty. Całość dostępna za free na profilu Bandcamp artysty. Poniżej znajdziecie trzy niesamowicie magnetyzujące produkcje. Miłego słuchania!

PS Aby ułatwić Wam dostęp do bloga uruchomiłem domenę: www.mozesiepodobac.pl






środa, 9 kwietnia 2014

Party hard razem z Tove Lo

Raz na jakiś czas robię rekonesans prężnie rozwijającej się szwedzkiej sceny muzyki elektronicznej. Tym razem trafiłem na kawałek, który słyszałem już jakiś czas temu, ale dopiero świeżo nagrany remix dwóch braci tworzących jako Hippie Sabotage przekonał mnie do podzielenia się nim na blogu. Kawałek polecam wszystkim imprezowym automatom, którzy oddają się hedonistycznym uciechom by nad ranem zapomnieć numeru PIN do komórki i nie pamiętać drogi do domu. Szwedzka artystka Tove Lo wydaje się mieć pewne doświadczenie w tej kwestii. Nowy remix kawałka Stay High wyszedł razem z odświeżoną wersją klipu, w którym wokalistka pokazuje swoje imprezowe oblicze. Fani The Streets pewnie odnajdą tu pewną analogię do klipu do numeru Blinded By The Lights.
Wasze zdrowie imprezowe bestie!

środa, 2 kwietnia 2014

To ma pływać, to ma głową kiwać

W ostatnim czasie śledzę to co dzieje się w rapie trochę z doskoku więc siłą rzeczy sprawdzam świeże release'y dość wybiórczo. Do części wartościowej muzyki udaje mi się prędzej czy później dotrzeć za sprawą blogów, które są na bieżąco z tematem. Niemniej jednak lubię to uczucie kiedy samemu udaje mi się dokopać do kawałka, który sprawia, że już od pierwszych sekund zaczynam kiwać głową w rytm bitu. Ostatnim takim odkryciem jest doskonały muzyk i producent L'Orange. Ten pochodzący z Północnej Karoliny artysta ma wszystko to za co cenię rapowych producentów; jest wszechstronny, sampluje na potęgę ze starych jazzowych i soulowych płyt, a jego brzmienie ma ten charakterystyczny dla brzmienia lat 90-tych "brud". Jeśli miałbym porównać jego muzykę do twórczości któregoś z wyjadaczy zachodniej sceny to myślę, że najbliżej jest mu do RZA (którego również bardzo sobie cenię).
Najnowszy singiel The End pochodzi z albumu The Orchid Days. Do bitu L'Orange swój tekst dograł pochodzący z NYC Billy Woods. W efekcie owej kolaboracji powstał bardzo klimatyczny numer z jeszcze bardziej klimatycznym klipem. Choć kawałek trwa zaledwie nieco ponad 2 minuty to kołysze jak najlepsze boom bap'owe produkcje. Jeśli nie przekonał Cię The End, daj mu drugą szansę i sprawdź kawałek Alone, w którym gościnnie występuje raper Blu.