Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naomi Pilgrim. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naomi Pilgrim. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

I love girls girls girls...

...girls, I do adore - nucił Jigga na cześć kobiet na The Blueprint. Pozwólcie, że i ja złożę swój mały hołd na cześć kobiet. Przeszukując przeróżne serwisy czy też blogi, znajduję sporo świetnych i magnetyzujących głosów, które sprawiają, że mam ochotę zacząć nucić wspomniany na początku posta hit. Oczywistym faktem jest, że rosnąca liczba obdarzonych ciekawym głosem kobiet może, a wręcz powinna się podobać.

Tak się składa, że odpowiedni nastrój dzisiejszego wieczoru zawdzięczam dwóm paniom. O jednej z nich miałem okazję pisać już kilka miesięcy wstecz. Naomi Pilgrim, bo o niej tu mowa, udostępniła właśnie odsłuch nowego kawałka zatytułowanego House Of Dreams. Jeśli mieliście okazję skosztować No Gun, myślę, że nowy utwór Naomi zapewni Wam porcję równie miłych doznań.


Druga wokalistka nie miała jeszcze okazji gościć ze swoją twórczością na łamach MSP. W związku z tym, że kilka dni temu w serwisie soundcloud pojawił się remix kawałka Art Of Persuasion, pomyślałem, że jest to dobry moment by przedstawić Wam jego autorkę - Alinę Baraz. Wokalistka z Cleveland małymi krokami zdobywa serca kolejnych słuchaczy. Muszę przyznać, że dość szybko udało się jej zdobyć również moje. Polecam szczególnie jej nieco bardziej SouLOVE produkcje.

poniedziałek, 18 listopada 2013

I got tons of bullets but no gun.

Pierwszy pocisk to dość zaskakująca mieszanka karaibskiego ciepła w kotłach i leniwym basie oraz chłodnej szwedzkiej elektroniki. Naomi Pilgrim to świeża postać na szwedzkiej scenie, która właśnie zakończyła prace nad swoim debiutanckim EP. Jak do tej pory doskonaliła swój warsztat wokalny wspierając na scenie bardziej doświadczoną Lykke Li. Nawiązując do swoich korzeni, artystka proponuje słuchaczowi muzyczną podróż ze Szwecji na Barbados i z powrotem. Kawałek No Gun to bardzo dobry punkt wyjścia i nadzieja na ciekawy materiał. EP ma pojawić się jeszcze tej jesieni. Może się podobać ;)


Drugi pocisk to najnowszy, jak do tej pory nie wydany jeszcze kawałek od jednego z moich faworytów: Jamie'go xx. Można było go usłyszeć live w secie, który zagrał podczas kolejnej odsłony projektu Night + Day w Berlinie. Jamie nie przestaje eksperymentować z brzmieniem tworząc coś w rodzaju pejzażu dźwiękowego hali przemysłowej (?) lub jakiegoś hangaru (?), który niesie echo. Uwielbiam klimat jego produkcji i to jak tnie i dobiera sample. Cierpliwie czekam na nowy album The XX, a póki co wciskam play i słucham.